wtorek, 18 sierpnia 2015

Dziś czas na kolejną krytykę naszego bzdurnego postępowania, które w skrajnych przypadkach może doprowadzić do rozchwiania emocjonalnego, depresji lub w skrajnych przypadkach zaprowadzić nas do zakładu dla obłąkanych. To wszystko brzmi może dla was trochę absurdalnie, ale taki właśnie mogą być skutki płaczu. Ale, żeby w ogóle ten post miał jakikolwiek sens, to najpierw przytoczę wam definicję płaczu z najpopularniejszego wśród gimbazjalistów źródła wiedzy. Reszty mówić wam nie trzeba.
Płacz – stan emocjonalny, będący reakcją na strach, ból, smutek, żal lub złość. Objawami płaczu są łzawienie, szlochanie i łkanie. Płacz jest także jednym ze ,stanów jakie towarzyszą nam w trakcie rozmowy z drugą osobą.
Płacz może być związany z pozytywnym, głębokim, wewnętrznym przeżyciem, któremu towarzyszą tzw. "łzy szczęścia". Są to często sytuacje podniosłe, szczęśliwe lub radosne. Niektóre osoby reagują płaczem na "piękno", gdy słyszą wspaniałą emocjonalną muzykę lub podziwiają piękny widok.

Czyli generalnie rzecz biorąc płacz jest dobry. Jak małe dziecko czuje ból, bo uderzyło się w głowę to płacze, jak pokłóci się ze swoją przyjaciółką z podwórka, ale tego żałuje to płacze. Ta definicja u góry mówi też o tym, że płacz może być oznaką szczęścia. Kobiety często wzruszają się oglądając romanse, albo patrząc jak ich dziecko stawia pierwsze w swoim życiu kroki. Większość z nich reaguje też płaczem, kiedy poczują się zranione, bo pokłóciły się ze swoim ukochanym.


Oczywiście są też kobiety, które mają serce z kamienia I wrzeszcząc na swojego faceta, chcą pokazać swoją siłę. Ale koniec końców wygląda tak, że zamykają się potem w pokoju I kładą do łóżka ze swoim niezbędnikiem w danej chwili – paczką chusteczek. A mężczyźni? Jak właściwie się zachowują, kiedy nie są w stanie wytrzymać sami ze sobą? IDĄ NA PIWO! To oczywiste, bo przecież trzeba jakoś odreagować te wszystkie stresujące sytuacje. Dlaczego nie mogą się tak samo jak kobiety zamknąć w pokoju I szlochać do poduszki? Odpowiedź jest prosta a Muniek Staszczyk w swojej piosence ciągle to podkreśla, że przecież: Chłopaki nie płaczą. Nie można mieć do niego o to pretensji, bo piosenka jest hiciorem na każdej imprezie a wszyscy świetnie się przy niej bawią. Dzisiaj jednak nie chodzi mi o piosenkę, ale o sam fakt, że skoro mężczyzna ma być odważny, przystojny I wysportowany, to on nie może płakać! Przecież jego reputacja ległaby w gruzach, wszystkie kobiety by się z niego śmiały, że o kumplach już nie wspomnę, bo I tak byłby zrujnowany. A właściwie czemu? Dlatego, że pokazał co naprawdę czuje? Nie! Dlatego, że pokazał jaki jest słaby... Nie miał siły, żeby powstrzymać swoje łzy. Taki przystojny napakowany facet płacze...porażka.


Czy dzieciom wolno płakać?
Wszyscy dobrze wiemy o tym, że tak naprawdę to nie nasza wina, że nie możemy sobie popłakać, kiedy jest źle. To wszystko wina kobiet! To przecież one wymagają od nas, żebyśmy byli twardzi. Bzdura, jedna z największych jakie słyszałem, ale słyszałem ich wiele, więc chyba nie powinno mnie to dziwić. Słuchajcie! Nie udawajcie idiotów, którzy nie wiedzą, że wszystkiemu winne są media. Przecież to one pokazują wiecznie twardych facetów. Wdzieliście kiedyś żeby mężczyzna w telewizji płakał? Ja też nie! Ale to nie jest jeszcze najgorsze. Najbardziej krzywdzącą rzeczą jest płacz młodego chłopca, powiedzmy takiego, który ma 10 lat.“Nie płacz. No co Ty baba jesteś!?” I w tym samym momencie chłopak próbuje się opanować: Dobra stary otrząśnij się, już jest po wszystkim. A wcale, że nie!
Powstrzymywanie swoich emocji jest gównianym rozwiązaniem, bo one prędzej, czy później I tak z Ciebie wyjdą a lepiej, żeby skończyło się na wysmarkaniu paczki chusteczek niż na czyimś złamanym nosie. A wracając jeszcze do dzisiejszych kobiet, to prawda jest taka, że w ich oczach nie stracisz na wartości, jeśli zobaczą u Ciebie łzę w oku. Ba! Właśnie dzięki temu zyskasz, bo kobieta, którą kochasz będzie wiedziała I widziała, że jej ukochany nawet, jeśli udaje twardego, potrzebuje jej wsparcia. Jak chcecie możemy zrobić sondę, ale daje sobie głowę uciąć, że większość kobiet chce prawdziwego mężczyzny u boku a nie napakowanego mięśniaka, który będzie udawał, że jest twardy a swoje smutki zapijał browarem.

Posted on 21:23 by Unknown

9 comments

czwartek, 13 sierpnia 2015

Nasz dzisiejszy świat jest tak porąbany, że praktycznie cały czas musimy stawiać do walki w  konkursach, wyzwaniach i testach. Zastanawialiście się kiedyś po co? No jasne! Przecież każdy się nad tym zastanawia i dochodzimy do tego samego wniosku: że ta ciała walka o lepsze jutro jest bez sensu, że jeszcze jesteśmy zbyt słabi i że jednak nie damy    rady. Ale czy tak naprawdę musimy to robić? Czy musimy podchodzić do matury? Czy musimy koniecznie brać udział w jakimś   hucznym wydarzeniu, żeby się pokazać, albo czy musimy koniecznie mieć tą prostokątną plakietkę, która zwie się prawo jazdy? 


To zbyt wiele pytań na jednego posta dlatego zdecydowałem się spróbować odpowiedzieć na jedno z nich: Po co, komu do szczęścia te zakichane prawo jazdy? Jak to po co? Przecież każdy porządny człowiek, który skończył 18 lat musi mieć prawo jazdy, nawet jeśli się do tego kompletnie nie nadaje. No, ale dobrze niech wam już będzie, że te prawo jazdy jest potrzebne i wybieramy się w końcu na   ten długo wyczekiwany egzamin. 

Pierwszy błąd jaki popełnia większość ludzi zaraz po wyjściu ze zdanej teorii to taki, że pakują się do tej poczekalni 2 x 2 i gnieżdżą się wśród tych wszystkich poddenerwowanych ludzi. Czasami zastanawiam się gdzie jest kres bezmyślności ludzkiej. Dlaczego? Bo może i w tej poczekalni znajdziesz miejsce od siedzenia, ale zaraz obok napatoczy Ci się jakiś niedorajda i zacznie opowiadać, że to jest już jego siódmy egzamin, ale on się nie martwi, bo gorszego egzaminatora niż miał ostatnio to już nie da się dostać.  Już zanim wsiadł do samochodu zaczął coś przeklinać pod nosem,  jeszcze nie zdążyłem się w ogóle przygotować do jazdy, on już narzekał, że i tak źle ustawiłem lusterka, że powinienem już mieć zapięte pasy i czemu to wszystko tak długo trwa? Czy pan nie wie co ma robić? No i słysząc taką historię jeszcze zanim wejdziesz do samochodu zaczynasz myśleć o tym, że skoro on miał takiego pecha to z Tobą pewnie nie będzie inaczej. Tylko jaki jest sens się stresować skoro egzamin się jeszcze nie zaczął? 



Tak naprawdę nie na najmniejszego znaczenia czy najpierw ustawisz fotel, czy lusterka. To jest tylko ich widzi mi się, żeby sobie pomarudzić, bo się nie wyspali, bo kawa miała o jedną łyżeczkę cukru za dużo, albo jego przełożony znowu wstał lewą nogą  i dostał opieprz za to, że żyje. Voila! Właśnie poznałeś powód przez który nie zdasz tego egzaminu i jak usłyszysz taką gadkę to lepiej przyszykuj sobie już gotówkę na kolejny termin. No, ale dosyć już tego straszenia, bo to przecież tylko plac manewrowy a prawdziwa jazda zaczyna się dopiero na mieście. Do dziś pamiętam jak mój egzaminator poprosił mnie o dynamiczną jazdę, a ja wyjechałem z WORD-u z piskiem opon!
Ci najbardziej wredni egzaminatorzy zabiorą Cię na drogę gdzie średnio co 600m będziesz miał pasy a zasada jest taka, że jak jest zebra, to pieszy ma pierwszeństwo. Że niby mam się zatrzymywać przed każdymi pasami kiedy ktoś chce przejść lub jest w pobliżu przejścia ? Ustąpisz – źle, bo utrudniasz ruch, nie ustąpisz – jeszcze gorzej, bo łamiesz przepisy i w zasadzie to możesz się już z tym egzaminem pożegnać. Najgorsi jednak są przechodnie, którzy widząc L-kę  egzaminacyjną już automatycznie się zatrzymują, żeby ją przepuścić . W takiej chwili powinieneś z tego auta wyjść, powiedzieć DZIĘKUJĘ ! A potem poprosić grzecznie o pieniądze na kolejny egzamin. No ,ale skoro zaraz za pasami pojawił się parking to teraz proszę zaparkować . I albo usłyszysz, że masz zaparkować w wyznaczonym przez niego miejscu, albo że po prostu masz zaparkować. W sumie ot nie wiadomo co gorsze, bo jak w wyznaczonym przez niego miejscu zaparkujesz źle, to da Ci prawdopodobnie jeszcze szansę do poprawy za drugim razem. Jeżeli w wyznaczonym przez siebie miejscu coś spieprzysz to już jest kaplica . Najgłupsze pytanie jakie można odstać po zaparkowaniu samochodu prostopadle brzmi: Czy jest możliwość wyjścia z obu stron. Wiecie dlaczego najgłupsze ? Bo przecież zawsze jeszcze zostaje bagażnik!


Dlaczego ludzie oblewają prawo jazdy ?
Bo nie potrafią jeździć? Bo akurat pies wyjdzie na drogę i gwałtownie zahamują, żeby go nie zabić ? Bo na jezdni była dziura w którą wjechali? NIE! Ludzie oblewają egzaminy dlatego, że egzaminator miał zły humor i dowalał się do wszystkiego co zrobiłeś: bo zgasł Ci silnik 2 razy przy wyjeżdżaniu pod górkę, a koleżance zgasł 5 frazy na parkingu i zdała, bo jej egzaminator kazał jej wyjść z samochodu, żeby ochłonęła. Aaa i jeszcze jedno, żeby zdać musisz trafić po prostu na odpowiednią porę, żeby twój WORD miał już wyrobioną normę oblanych ludzi, wtedy możesz popełnić nawet 10 błędów a i tak zdasz.

 Jest jeszcze możliwość, że po prostu trafisz na człowieka zamiast na egzaminatora, który od wejścia do samochodu, nie chcąc Cię oblać, będzie Ci dawał kolejne szanse poprawy twoich błędów żebyś tylko zdał. Bo i tak już oblał tylu kursantów, że wystarczy na dziś!

Posted on 20:04 by Unknown

11 comments

sobota, 8 sierpnia 2015


Dziś 5 sierpnia 2015 roku. Dzień jak każdy inny: wstałem zrobiłem sobie śniadanie, po czym po raz kolejny spróbowałem ogarnąć swoje nędzne życie. Otworzyłem przeglądarkę i zacząłem się zastanawiać, który z tych beznadziejnych filmów mógłby mi poprawić humor: Szybcy i wściekli, Władca Pierścieni ,Zmierzch, Kevin sam w domu ,akademia policyjna ,Titanic .Nie wspomnę już o tym, że każdy z nich widziałem co najmniej 5 razy.
No to teraz pytanie do publiczności :

Jaki jest sens oglądania i tak już beznadziejnego filmu po raz enty?

Odpowiedź brzmi: ŻADEN. Nie mam zamiaru udowadniać wam , że te filmy ogłupiają was do reszty, ani ,że wasz gust filmowy stracił na wartości w chwili kiedy tylko pomyśleliście o obejrzeniu jednego z nich. To w końcu wasze życie i wasz wybór. Ja mogę tylko spróbować was przekonać, że są jeszcze filmy warte obejrzenia przy których można się pośmiać, czasem popłakać lub ( co raczej jest rzadko spotykane) pomyśleć chwilę nad swoim życiem i docenić to co się ma (np. Możliwość siedzenia przed tv z nogami wyłożonymi na stolik).
To jak ? Gotowi na wartościowy przegląd filmowy ? No to zaczynamy :D

“Teoria wszystkiego”
Idealny film dla wszystkich, którzy są szczęśliwie zakochani, ale też dla tych którzy jeszcze nie naleźli swojej drugiej połówki. Historia młodego, niezwykle uzdolnionego studenta dla którego prawa fizyki były zbyt oczywiste, żeby się nad nimi zastanawiać. Właśnie dlatego swój czas poświęcił na badanie czarnych dziur. I tak ja my nie spodziewał się, że pewnego pięknego dnia, to właśnie ona przyjdzie po niego na akademickie schody. Czarną dziurą Hawkinga było Stwardnienie zanikowe boczne . Choroba na którą od początku XIX wieku nie wynaleziono skutecznego lekarstwa. Od 52 lat Stephen Howking marnotrawi tak cenny dla nas Tlen. No, bo co on tak naprawdę osiągnął skoro nawet miłość jego życia go zostawiła ?!

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszyscy są fanami love story, ale dam sobie głowę uciąć, że na samą wzmiankę o szkole usłyszę : “Ale dowalił w środku wakacji...”. Nawet jeżeli tak będzie to trudno, bo kolejny film, który wam zaproponuję opowiada właśnie o szkole a właściwie to  o klasie :

“Klasie Pana Tourette'a”


N
ie wiem jak wy, ale ja chodziłem do szkoły po to, żeby się czegoś nauczyć, żeby wynieść z niej coś wartościowego. Głównie dlatego przy rozwiązywaniu zadań potrzebowałem ciszy. Koledzy Brada Cohena tej ciszy nie mieli. W sumie to trudno im się dziwić skoro ich kolega zawsze w najgorszym momencie lekcji zaczynał szczekać, podskakiwać i rozwalać tym samym każde zajęcia na które przychodził. Oczywiście jak to w szkole bywa, stał się pośmiewiskiem klasy i szkoły. No, bo przecież żaden normalny człowiek nie wydaje dzikich krzyków i innych niekontrolowanych odgłosów, kiedy tylko ma na to ochotę.

Generalnie każdą przeszkodę można pokonać, jeśli ma się wsparcie bliskich osób. A co jeśli najbliższa rodzina nie chce Cię zaakceptować takiego jakim jesteś ? Możesz:
a) Jak większość samobójców: powiesić się, skoczyć z mostu, albo zaćpać na śmierć i uważać ,że zrobiłeś już wszystko co było można, żeby być szczęśliwym.
b) Pójść śladami Brada Cohena i z Zespołem Tourett'a zostać wspaniałym nauczycielem spełniając swoje największe marzenie.

“Ze wszystkich sił”


Z bardziej motywacyjnych filmów przychodzi mi do głowy jeszcze jeden, ale pewnie wam się nie spodoba, bo po pierwsze: jest o relacjach rodzinnych a po drugie: zakładam ,że nikt z was nie jest takim wariatem, że wziąć udział w triatlonie. Jeśli się pomyliłem to mnie poprawcie, ale mojego szacunku i tak nie zdobędziecie, bo Julien was wyprzedził. Dlaczego akurat on ?
Bo pragnął wystartować ze swoim ojcem w tych zawodach. Jak się pewnie domyślacie jego troskliwi rodzice za wszelką cenę usiłowali mu to wybić z głowy. Moim skromny zdaniem, to naprawdę są bardzo odważni, skoro mają siłę dyskutować z zawziętym nastolatkiem z MPD, który i tak nie ma nic do stracenia. Po wielu bezskutecznych prośbach i zakazach obydwaj mężczyźni wyruszają na ich pierwszy wspólny trening a jego metą okazuje się szpital. Przecież od samego początku było wiadomo, że Julien i triatlon się nie polubią.


“Piękny umysł “




Jak dotąd główni bohaterowie są nudni. Każdego z nich dotyka co prawda choroba, ale nie poddają się i walczą do końca, bo wiedzą ,że mają tylko jedno życie. Dlatego teraz chcę trochę podkręcić atmosferę i opowiedzieć wam o najbardziej intrygującej postaci w świecie nauki. Tą osoba jest John Nash. Dopóki jest nudnym wykładowcą matematyki jest wszystko okej. No wiecie; normalne przeciętne życie szarego człowieka. Akcja zaczyna się rozkręcać kiedy John dostaje tajemnicza propozycję od Williama Parchera. Tylko dlaczego William kazał mu o niczym nie mówić żonie ? Czy grozi im niebezpieczeństwo ? A może to doktor Rosen ma Rację i genialny John Nash rzeczywiście choruje na schizofrenie paranoidalną ? Czy Alice wytrzyma z człowiekiem walkę z choroba męża ? A co się stanie z dwójką ich dzieci, czy one też są w niebezpieczeństwie ?

No to teraz czekam na wasze opinie po obejrzeniu filmów :D.

Posted on 20:33 by Unknown

18 comments

sobota, 11 lipca 2015


Jako, że jestem człowiekiem raczej niepokornym i dociekliwym, to dzisiaj kieruję do Was pytanie : na co komu te wszystkie zasrane konwenanse ? Czy one dzisiaj naprawdę coś znaczą ? A może po prostu zachowujemy je, bo dziadek mówił, że tak trzeba, bo tradycja to rzecz święta itd. No dobra, zgadzam się z tym, że tradycje są ważną częścią naszego życia, tylko, że zapomnieliście o jednej bardzo ważnej rzeczy: Mamy 2015 rok, ogromne postępy w dziedzinie nauki i techniki ( np. Telefon komórkowy), dzięki któremu możesz dziewczynie napisać sms'a ,że niestety, ale spóźnisz się na waszą romantyczną kolację we dwoje, bo jakiś palant podpalił most Łazienkowski. Sami z resztą przyznacie, że w takiej sytuacji wysłanie listu było by raczej niemożliwe ( no chyba, że wozicie ze sobą w aucie gołębia pocztowego).


Tak, tak pamiętam o tym, że miałem pisać o konwenansach, tylko ,ze praktycznie wszystkie one wzięły się z tradycji a te tradycje wbrew pozorom trochę się pozmieniały od czasów, kiedy nasi dziadkowie byli jeszcze dziećmi. Dlatego moim skromnym zdaniem...

Nie zawsze...

Trzeba płacić za dziewczynę w kinie!



Nie wiem dlaczego, ale utarła się jakaś taka chora tradycja, że jeżeli idziecie razem do kina, to twoim obowiązkiem jako faceta jest zapłacić za 2 bilety, popcorn i Colę no końcu wysłuchiwać, że w popcornie było za dużo soli, cola była za mało schłodzona, ale dobre chociaż to bo film był totalnie do kitu.
Wiecie, naprawdę doceniam ludzi, którzy są ostoją spokoju ( zwłaszcza mężczyzn ), ale w takiej sytuacji nawet Święty by się wkurzył. No bo nie dość, że chcesz sprawić dziewczynie przyjemność zabierając ją do kina, płacisz za żarcie, picie i fotel, to jeszcze musisz wysłuchiwać zrzędzenia o coś na co kompletnie nie masz wpływu. Drogie Panie, jeśli naprawdę nie pasuje wam to, że się dla was staramy to może same zapłacicie sobie za bilet do kina ? Prawdę mówiąc nie widziałbym w tym nic złego. Jako, że Wy kobiety wywalczyłyście sobie równouprawnienie, to macie dziś takie same a czasem nawet wyższe zarobki od mężczyzn. A skoro tak, to dlaczego nie zaproponujecie, że skoro w tamtym miesiącu Ty zaprosiłeś mnie do kina to teraz ja zapraszam Cię na kolację. Albo odwrotnie, wszystko jedno, chodzi tylko o sam fakt.

Prezent musi być drogi!


Urodziny, kolejna rocznica waszego związku, po drodze Walentynki ( dla singli: wale w tynki), dzień kobiet, Wielkanoc itd. Okazji do dawania sobie prezentów w całym roku jest mnóstwo. I dobrze, bo czasami w tej całej gonitwie udawania życia często zapominamy o drugiej osobie. Wtedy właśnie takie niby specjalne dni, przypominają nam , że dawno nie daliśmy naszej drugiej połówce jakiegoś drobiazgu . Starasz się przypomnieć sobie o czy to Ona ostatnio mówiła, że chciałaby dostać ? Aaa tak już pamiętam! Kolczyki! Idziesz więc do jubilera i widzisz te zawrotne ceny ( prawie jak dla studenta ). Co zrobić, lepszego pomysłu i tak nie mam... Moim zdaniem to jest jakaś jedna wielka pomyłka ! Skoro za miesiąc jest wasza rocznica, to na dzień kobiet nie musisz kupować nie wiadomo czego . Przecież to może być jakiś drobiazg, zwykły materialny symbol z którego Ona i tak się ucieszy, bo pamiętałeś . A skoro już o tym mowa to :
Czy można nie przyjąć prezentu ?
Nieee! Przecież to nie wypada! Nawet kiedy wiesz o tym, że wydał na niego ostatnie zaskórniaki. No, ale przecież to prezent ja każdy inny. No nie do końca, bo każdy taki drobiazg kupowany jest z innej okazji, w innych okolicznościach i za inną kwotę, dlatego czasami lepiej jest sobie odpuścić kolejny gadżet do odkurzania na półce a zamiast tego przygotować wspólną kolację.

Trzeba zawsze przepuszczać kobiety pierwsze.

A niby dlaczego ? Rozumiem szczególne okoliczności typu: mama z wózkiem, kobieta w ciąży, czy też starsza pani, która za chwilę i tak zostanie staranowana przez stado bawołów. I to by moim zdaniem było na tyle. Naprawdę nie widzę większego sensu w przepuszczaniu kobiet np. W kolejce do kasy, kiedy ty może i masz czas, ale masz też 5 razy mniej zakupów a ona i tak za chwilę zacznie biegać po sklepie, bo zapomniała jeszcze proszku do pieczenia, w sumie to płyn do płukania tkanin był w promocji i jeszcze kupię sobie jakieś ciastka, bo mam taką ochotę a on przecież mnie przepuścił.Tak samo może być chociażby z wejście do zatłoczonego tramwaju kiedy wiesz, że Ona przecież jeszcze przed chwilą była za tobą a teraz próbuję się wcisnąć, żeby tylko znaleźć siedzące miejsce. A przecież już od wejścia wiadomo, że go tam nie ma ! 


Musisz wyglądać dobrze



Zawsze i w każdym momencie życia, bo przecież nie możesz wyjść na ulice w tej samej koszulce w której chodzisz po domu. Nawet jeśli nikt inny poza Tobą o tym nie wie. Przecież ona chodziłam w niej już wczoraj. No dobra, ale strzelam ,że skoro ją dziś założyłaś to nie śmierdziała jeszcze tak bardzo. Więc w czym problem ? W Tobie, bo masz już tak zeschizowany mózg tą całą modą, że nie zauważasz ile piękna jest w Tobie samej i ,że ta bluzka tylko to podkreśla.

No, ale wczoraj widzieli mnie w tym już Jacek i Agatka. A masz pewność, że dzisiaj ich spotkasz ? Nie ! No właśnie, to czemu martwisz się tym na zapas? Bo, boo..nie wiem chyba po prostu nie mam humoru. No to przecież możesz ubrać jakąś szarą bluzę, która będzie idealnie pasowała do Twojego obecnego nastroju. To wcale nie znaczy, że będziesz wyglądać jak młodsza siostra kopciuszka.

Musisz mieć dobry humor w towarzystwie


To chyba największa bzdura w historii świata jaką słyszałem, bo tak naprawdę nic nie musisz. Dlaczego masz udawać, że wszystko jest ładnie i pięknie skoro wcale tak nie jest ? Uwierz mi ukrywanie swoich emocji nie wyjdzie na dobre ani Tobie ani Twoim znajomym a już na pewno nie Twojemu chłopakowi, dziewczynie. Prędzej, czy później wielki wulkan wybuchnie a przed gorącą lawą nikt nie zdąży uciec. A tak na serio to lepiej, żeby ludzie wiedzieli, że masz zły humor, bo przynajmniej nie będą rozczarowani Twoim zachowaniem a na dogryźliwe półsłówka po prostu nie będą reagowali. A może właśnie za kilka minut Twoja najlepsze przyjaciółka zrezygnuje z obgadywania jej eks, żeby pomóc Ci wyjść z kanionu rozpaczy.

To chłopak powinien przychodzić do dziewczyny

Zawsze I w każdej chwili ! Wiecie co ? Sory, ale dla mnie to jakiś żart. Jak kobieta ma zły dzień, pokłóciła się z najlepszą przyjaciółką, przypaliła obiad to wtedy jest totalna katastrofa i jedynym wyjściem jest napisanie do chłopaka: Przyjdź do mnie teraz ;( .



I co dobry chłopak, rzuca grabie, telefon, w pośpiechu zapomina kluczy do domu a na sam koniec przewraca się o ten durny kabel od kosiarki, żeby tylko zobaczyć swoją ukochaną i poprawić jej nastrój.
Jak to wygląda z drugiej strony ?
Masz najgorszy dzień ever. W drodze powrotnej do domu odstałeś mandat za przejście w niedozwolonym miejscu. Ze złości aż musiałeś w coś kopnąć, więc trafiło na jakąś wystającą w chodniku kostkę. Skutek tego był taki ,że teraz masz opuchnięte dwa palce a buty nadają się już tylko na śmietnik. Piszesz do dziewczyny, że chyba ze spotkania dziś nici, bo ten dzień jest totalną katastrofą ( teraz opisujesz całe long story ) a w odpowiedzi czytasz : No dobrze, w takim razie zobaczymy się jutro...
Takie sytuację mają miejsce kiedy dwoje ludzi nie potrafi dojść do kompromisu. Czasami wynika to z jakiegoś dziwnego widzimisię a czasami z historycznego faktu, że przecież od zawsze to chłopak przychodził do dziewczyny a nie dziewczyna do chłopaka. A niby dlaczego ? Skoro oboje są ludźmi, mają takie same prawa I takie same problemy ? Bo tego wymaga kultura!
Takie argumenty to miały sens jakieś 20/30 lat temu kiedy z miasta do miast jechało się godzinę i więcej a kobiety w samochodzie tzn. Za kółkiem były zjawiskiem nadzwyczajnym. Poza tym facet też ma prawo być czasem zmęczony, czy rozdrażniony do tego stopnia, że bez kija lepiej nie podchodź. A skoro dwoje ludzi się kocha i obiecuje sobie, że będą się wspierać, to szczerze mówiąc ja nie widzę problemu w tym ,żeby dziewczyna też odwiedzała chłopaka.

Tym wpisem opuszczam was na dłuższą chwilę. Wyjeżdżam na kolonię z dziećmi. Czuję jakąś lekką niepewność ,ale gdzieś dużo głębiej ( sam nie wiem w głowie, czy w sercu ) czuję, że muszę tam pojechać, że to wszystko ma swój cel. No to do kolejnego wpisu już w sierpniu. Czytajcie, dzielcie się swoimi opiniami, piszcie ciekawe posty, żebym miał co czytać jak wrócę. I pamiętajcie, że wszystko co robicie z pasją MA SENS !

Posted on 16:16 by Unknown

8 comments

poniedziałek, 6 lipca 2015

Każdy z nas chciałby być kochanym. No, to przecież jesteśmy kochani przez rodziców, przyjaciół, kuzynów, czy kuzynki ( jakbym wam tego mało to z kuzynką też możecie się chajtnąć ), więc czego nam tak naprawdę brakuje ? Poczucia bliskości drugiej osoby, złapania się za ręce, spojrzenia sobie w oczy, wspólnego milczenia. Taaa jasne... Marzenia ! Takie kity to mogę wciskać frajerom, takim niedorajdom co to nie potrafią wyjść z domu i zagadać do dziewczyny. Wy Tacy nie jesteście i wiecie o co chodzi w te klocki. Dziewczynę trzeba zerżnąć, żeby była Twoja, ale wcześniej musisz sobie wszczepić taki specjalny nadajnik, który będzie Ci mówił, że z Tą to na pewno nie pójdziesz w krzaki, bo jest dziewicą, ale już tamtą pójdzie Ci łatwo, bo ma doświadczenie w tych sprawach i bez problemu da Ci się zaciągnąć do łózka na pierwszej randce.


Oczywiście dla większości z was to jasne, ale jakby przez przypadek trafił tu jakiś laik z ciemnogrodu, to przynajmniej w pewnym stopniu może się dowiedzieć jaki los go czeka.
Bardzo łatwo się o tym wszystkim pisze, a to dlatego ,ze teoria zawsze brzmi pięknie. W praktyce niestety wygląda to dużo gorzej:
Masz 17 lat, ale do tej pory nie spotykałeś dziewczyny, która byłaby warta grzechu. Mówisz sobie, że skoro ma być to ktoś wyjątkowy to warto jeszcze poczekać. No i generalnie wszystko jest w porządku, do czasu kiedy przypadkiem spotykasz kumpla ze szkolnej ławki a on zaczyna Ci opowiadać, że ostatnio był na świetnej imprezie (nieważne, że jeszcze przed startem wypili z kumplem 0,7 na dwóch ), genialni ludzie, świetna muzyka i  oczywiście piękne dziewczyny: Podchodzę do jednej i pytam się czy ze mną zatańczy. Ona z wielką chęcią porwała mnie na parkiet, ale przy pierwszej wolnej zorientowałem się, że nie o taniec jej chodziło....
I w tym momencie trafia Cię szlag, bo niby jak to możliwe, że Twój kumpel, totalny nieogar, niedorajda życiowa i do tego spłukany do reszty zaliczył laskę na pierwszej imprezie w tym roku a Ty kończysz na zwykłych randkach, po których nie dość, że jesteś znowu sam , to jeszcze z pustym portfelem.


Ale że cierpliwość popłaca, to w końcu za chyba 100 razem (sam nie wiesz, bo przestałeś już liczyć) Ci się udaje. Poznajesz super laskę, dokładnie taką o jaką Ci chodziło: wysoka, szczupła blondynka, szyny jak stąd do nieba a cycki idealnie na poziomie Twoich oczu. Na razie sam nie możesz w to uwierzyć, że Ona w ogóle się z Tobą umówiła, do chwili w której znajdujesz się w jej domu. Trochę skrępowany całą ta sytuacją pytasz gdzie możesz powiesić koszulę, ale nie dostajesz odpowiedzi, bo właśnie w tej chwili czujesz jak jej dłonie dobierają się do Twoich bokserek. Przecież to oczywiste, że wylądujecie w łóżku a wasz seks będzie cudowny ! Ale jeśli myślisz, że usłysz ode mnie: No brachu, jestem z Ciebie dumny, to niestety muszę Cie rozczarować. I lepiej, żebym zrobił to ja teraz, niż ty sam za miesiąc, kiedy dowiesz się, że to akurat były dni płodne, a Ty w swoim zauroczeniu i spontaniczności zapomniałeś założyć gumkę. Wiem, że w szkole tego nie uczą, ale prawda jest taka, że:

Seks nie jest dla dzieci


Żeby było jasne, nie mówię tutaj o 7 letnich przedszkolakach, ale o ludziach podobno dojrzałych I rozumnych ( jak twierdzą ich rodzice ). Tylko, że do dziś nie wymyślono idealnego, niezawodnego sposobu na zmierzenie naszej dojrzałości, no a zwłaszcza tej seksualnej. To, ze masz już 16 lat a Twoi rodzice już od dawna o tym z Tobą rozmawiają nie jest żadnym dowodem Twojej dojrzałości. Dlaczego ? Bo możesz sobie wmawiać, że tak wiesz co to jest miłość, tak jesteś romantyczny, bo pracujesz nad tym od dobrych kilku lat a w dodatku wyznaczyłeś sobie bardzo rozsądną granicę, że przed 20 nie pójdziesz z nikim do łóżka. I wiesz co ? Ja Ci wierzę; teraz kiedy siedzisz z tabletem, telefonem, przed komputerem I czytasz ten post, ale ciekaw jestem, czy będziesz taki twardy jak zostaniecie sam na sam a Ona np. Zacznie się przy tobie przebierać.
Oczywiście większość z was będzie w tym momencie zachwycona, ale są też i tacy, którzy w takich chwilach odczuwają głębokie rozczarowanie bo : Ona tak przecież nie wygląda !

Bez wzoru


Naukowcy twierdzą, że cały świat zbudowany jest na wzorach. To znajdźcie mi proszę wzór na udany seks. Uwaga : 3, 2, 1...Nie ma ! Nawet Hawking go nie znalazł. To, ze Twój kumpel z ławki miał udane bzykanko w wieku 17 lat wcale nie oznacza, że na Ciebie też już pora. To, że nie bzykałeś się jeszcze do tej pory nie jest ujmą na honorze, tylko raczej głosem rozsądku. Poza tym człowiek to nie instrument, że jak masz ochotę to sobie na nim pograsz, a jak nie masz to nie, bo do tanga trzeba dwojga. Człowiek to nie instrument, a seks, to nie narzędzie, które musisz się nauczyć jak najszybciej obsługiwać. Pewnie dlatego nie na to ,żadnej instrukcji obsługi. Ale, żebyście się nią załamali z powodu jej braku, to przypomnę wam, że kreatywny ludzki mózg przerobił dla nas zasady dynamiki. Z fizyki w liceum zapamiętałem tylko to :D





II zasada seksu 
Ciało puszczone raz puszcza się cały czas.
III zasada seksu 



Ciało rzucone na łoże traci na oporze, a rzucone na dywanik traci bieliznę i stanik.

Posted on 16:18 by Unknown

8 comments

środa, 1 lipca 2015

Mam własne zdanie !...?
Dziś wracając z zakupów spotkałem koleżankę, która zaprosiła mnie na swojego urodzinowego grilla. Cudownie czyż nie ? Teoretycznie, bo praktycznie akurat w tym terminie nie ma mnie w domu, więc musiałem jej to jakoś powiedzieć. Pierwsza reakcja była prawie automatyczne i jak się pewnie domyślacie brzmiało to mnie więcej tak : Jak to Cię kurwa nie ma ? No normalnie nie ma mnie, bo się nie rozdwoje. Akurat w tym terminie wyjeżdżam na obóz jako wychowawca a takich rzeczy nie ustala się jednak za pięć dwunasta. Wytłumaczyłem koleżance, że jak tylko będę wiedział kiedy wracam dokładnie, to dam jej znać kilka dni wcześniej i wtedy na pewno się spotkamy.
Gdybym jej tego wszystkiego nie powiedział wkopałbym się trzy razy bardziej, dlatego zadziwiają mnie ludzie, którzy mając coś ważnego do powiedzenia milczą jakby zapomnieli języka w gębie.


Tylko dlaczego właściwie tak się dzieje ? Ano dlatego, że bardzo często wina leży po tej drugiej stronie, po stronie osób, które powinny chcieć wysłuchać drugiej opinii, może innego zdania na dany temat ? Zamiast egoistycznie twierdzić, że : Ja i tak wiem lepiej!
Po pierwsze: nie jesteś alfą i omegą ,żeby wiedzieć wszystko najlepiej.

Po drugie: wysłuchując co inni mają do powiedzenia, możesz czerpiąc z ich doświadczenia nauczyć się o wiele więcej niż tylko bezsensownego paplania : Lustereczko powiedz przecie, kto jest najmądrzejszy na świecie ?

Ahh.. ta demotywacja...

Kolejnym powodem dla którego ludzie zapominają co mieli ważnego do powiedzenia jest demotywacja . Jak dla mnie to jest po prostu chore... Postawcie się na miejscu osoby nieśmiałej, wręcz aspołecznej, która próbuje z całych swoich sił się przemódz i powiedzieć co myśli. Wykorzystuje niezręczną chwilę ciszy;
- Czy mogę coś powiedzieć ?
- Nie ! - odpowiada ktoś z tyłu, typowo chamskim zagraniem. No i dobrze, bo mamy spokój; nikt nie będzie chciał już nic dodać, czy znowu okazuje się ,że miałem rację.
A co z tamtą nieśmiałą osobą ? Nic ! Dalej będzie taką cichą myszką i popychadłem wszystkich w szkole, pracy, czy w domu. A wszystko przez to, że ktoś zadufany w sobie stwierdził, że jest panem wszechświata.


Niestety dzisiaj bardzo dużo osób ma problem ze słuchaniem innych i z wyrażaniem swoich opinii o czy pisałem już wcześniej:

Bolesna prawda jest taka, że te opinie nie są nawet ich własnymi, tylko gdzieś zasłyszanymi, bezmyślnie powtórzonymi, albo najczęściej zmienionymi w taki sposób, że zupełnie maja się to z prawdą. Więc jeśli uważacie, że w tym co mówcie jesteście jedyni wyjątkowi i niepowtarzalni to puknijcie się w czoło. Pomogło ? Jeśli tak, to bardzo się cieszę, a jeżeli nie to zastanówcie się przez chwilę i odpowiedzcie sobie na pytanie : Czy znasz chociaż jedną osobą, która myśli tak samo jak ty ? Tadam ! Właśnie sam w tym momencie przyznałeś się do swojego braku oryginalności. Ale spokojnie, nie denerwuj się, bo i tak nie masz na to wpływu. No chyba ,że nie pójdziesz na zakupy do Croppa, nie zjesz w Burger Kingu, kiedy będą zniżkowe kupony i nie odpowiesz na komentarz kolegi na fejsie:
- Nic mi się nie chce
- Mnie też nie...

Teraz już wiesz, że jesteś nudny jak falki z olejem i tak naprawdę nie masz własnego zdania. Ba ! Od najmłodszych lat go nie miałeś, no chyba, że nie chodziłeś do szkoły w co nie uwierzę; głównie dlatego ,że istnieje taka rzecz jak obowiązek szkolny. A skoro chodziłeś do szkoły to pewnie wiesz, że tam nie wolno mieć własnego zdania !




Szkoła uczy nas, że nie można mieć własnego zdania, booo..., bo pewnie będzie błędne. Szczerze ? Lepiej, żeby było błędne niż żeby nie było go wcale, ale żeby bardziej uświadomić wam jakie macie szczęście, że możecie mówić o tym co myślicie podam wam jako dowód przykład zaburzenia o którym prawdopodobnie większość z was nie ma pojęcia. A jest nim;

Mutyzm

Jest to takie zaburzenie, dzięki któremu dziecko nie mówi, nie to ,że nie potrafi, bo potrafi, a najlepsze jest to, że rozumie każde wypowiedziane przez ciebie słowo. Przyczyną są wady w budowie aparatu mowy, ale te najistotniejsze mają podłoże psychiczne. No dobra wymienię wam kilka przykładów :
- błędy wychowawcze
- patologie rodzinne
- nowe sytuacje, które wywołują stres
Praca nad tym, żeby dziecko w ogóle zaczęło cokolwiek mówić wymaga bardzo dużo czasu i nie mówię tutaj o trzech godzinach, czy tygodniu, ale nawet o kilku latach. 
Większość z nas otrzymała ten wspaniały dar mowy, więc zróbmy z tego pożytek.

Posted on 16:34 by Unknown

25 comments

piątek, 26 czerwca 2015

Praktyki - zło konieczne...

Jako, że to chyba dziś wypada koniec roku szkolnego ( na 100% nie jestem pewien, bo ogólniak skończyłem 2 lata temu), to chciałbym dziś podyskutować na temat zmory wakacji letnich. Dla jednych jest to upał i 30+ stopni w cieniu, bo mają jasną karnację I nie mogą się opalać, dla innych będzie to wakacyjna praca, którą tak ciężko znaleźć I zazwyczaj nie ma z tego wielkich pieniędzy. Ba ! Najczęściej wysiłek w to włożony kosztuje nas więcej niż to tego warte, bo trzeba poświęcić swój czas, kupić bilet autobusowy I szczerzyć się, kiedy kompletnie nie masz na to ochoty.
Ilu ludzi, tyle różnych opinii o idealnym sposobie na zepsucie sobie wakacji a jako, że jestem studentem to dla mnie powinny być to praktyki – powinny, ale nie są :D

Dlaczego praktyki są takie nudne ?

Ludzie wybierają taki a nie inny kierunek studiów z różnych powodów: bo to tradycja rodzinna, bo będzie z tego kasa, bo nie mam co wybrać to idę na cokolwiek. Najgorsze jednak jest to, że w październiku nikt nie zastanawia się nad tym, że w czerwcu trzeba będzie załatwić gdzieś praktyki. I wtedy najczęściej budzą się z ręką w nocniku. Przez Internet, na szybko, nieraz po znajomości załatwiają sobie wejście do danej instytucji, chociaż tak naprawdę to wcale tam nie chcą iść. Dlaczego ? Odpowiedź macie kilka linijek wyżej, ale pewnie nie chce się wam przewijać do góry, więc szybko przypomnę;
Idąc do pracy: nawet tej wakacyjnej na 2 tygodnie masz świadomość , a jeśli podpiszesz umowę, to nawet pewność, że Ci za to zapłacą. Za spędzenie trzech tygodni na praktykach, nie dostaniesz złamanego grosza a urobisz się gorzej niż drogowcy przy budowie autostrady ( oni najczęściej się obijają :P ). Dlatego zdaniem wielu młodych ludzi: Lepiej iść na staż, albo znaleźć ( jakimś cudem) płatne praktyki. A ja jestem tego zdania, że..




Dobrze, że praktyki są za darmo!

I nikt nie powinien tego zmieniać. Dlaczego ? Bo gdyby za praktyki nam płacili, to pewnie chodzilibyśmy na nie dużooo chętniej, ale tylko dla kasy.
Szczerze mówiąc nie widzę tego! Bo np. w przedszkolu przychodzisz na 8 godzin, siedzisz wypełniając jakieś papierki, nalewając kawę, albo podcierając tyłki a pod nosem tylko burczysz, że ten idiota nic nie potrafi sam zrobić, że przecież wypełniałeś to już dzisiaj 200 razy, że ten dzieciak mógłby już pójść spać, a nie wrzeszczeć wniebogłosy, bo chcesz mieć 5 minut świętego spokoju. Poza marudzeniem, byłoby pewnie 1500 rzeczy do poprawki a 2000 jeszcze do zrobienia, bo  cholernie nie chce mi się tu siedzieć, ale trzeba stwarzać jakieś pozory. W końcu mi za to płacą !
Ciekaw jestem co z takiej praktyki wyniósłbyś oprócz 700zł ?  Bo dewiza typowego Polaka brzmi : Jak zrobić, żeby się nie narobić ?!

Od dwóch tygodni ja również chodzę na darmowe praktyki do...


Przedszkola integracyjnego

Ja już wiem co zaraz powiecie! Hahaha jaki frajer, dał się wkręcić w zabawianie dzieciaków, Mężczyzna w przedszkolu ? Ale jaja! , Co za głupek, przecież w przedszkolu pracują tylko kobiety !

Coś jeszcze ? Walcie śmiało, bo to i tak wszystko jedna wielka Głupota Ludzka.
To, że w przedszkolach pracują głównie kobiety jest faktem, ale już to, że nie ma w nich mężczyzn jest niedorzecznością.

Przedstawię wam teraz kilka argumentów, żeby udowodnić wszystkim jakim absurdem jest brak mężczyzn w przedszkolu.

  1. Nie ma żadnego prawnego zapisu, który mówiłby o tym, że przedszkole nie może zatrudniać mężczyzn. 
  2. Mężczyzna pracujący z dziećmi, to nie pedofil, tylko człowiek z wielkim sercem.
  3. Do placówek integracyjnych( i wszystkich innych) uczęszczają zarówno dziewczynki jak i chłopcy. Tym drugim ewidentnie brakuje męskiego wzorca.
  4. Wielu kobietom, czy młodym dziewczynom ciężko jest podnieść prawie bezwładne dziecko i przenieść na wózek.
  5. Skoro dziewczynki chodzą to łazienki z panią, to dlaczego chłopcy nie idą tam z panem? A potem sie dziwicie, że wasz 6- letni synek siada na ubikację, żeby się wysikać, kiedy inni chłopcy w jego wieku robią to już na stojąco.
  6. Skoro same panie nauczycielki  zintegrowanej edukacji wczesnoszkolnej i wychowania przedszkolnego mówią o tym, że czasem mają się ochotę nawzajem pozabijać, to znak, że ewidentnie brakuje tam facetów.


Rudolf Steiner był wielkim pedagogiem, tak samo jak Janusz Korczak. I takich jak oni było znacznie więcej.
To o co do cholery chodzi z tymi kobietami ?

Chciałbym, żebyście spojrzeli na praktyki z trochę innej strony niż tylko odbębnienie nudnego obowiązku. Oprócz zdobytego doświadczenia , które jest bezcenne (serio!) możecie praktycznie bez niczego wejść do miejsca, gdzie tak normalnie człowiek z ulicy nie ma prawa wstępu i zobaczyć tą rzeczywistość od środka.
Taaak, najczęściej  ludziom dopiero wtedy otwierają się oczy. Zdobytego doświadczenia nikt wam nie odbierze, a jeśli okaże się, że czujesz się tam jak w domu, to niewykluczone, że to właśnie tu (jako ten beznadziejny praktykant, czy wolontariusz) znajdziesz swoją pierwszą w życiu, wymarzoną pracę.

PS. Możliwe, że jestem trochę szalony, ale powiem Wam, że chyba jeszcze nigdzie nie bawiłem się tak dobrze, jak na zakończeniu roku w przedszkolu integracyjnym. A dowodem na to niech będzie piosenka, która chodzi mi po głowie już od tygodnia. Dobrze, że nie widzieliście jak do tego tańczyłem :D



Posted on 22:00 by Unknown

8 comments

niedziela, 21 czerwca 2015

Dzisiejszy dzień nie jest tym najlepszym; za oknem zimno, wieje tak, że zastanawiam się czy szalika z szafy nie wyciągnąć i znając życie za chwilę pewnie zacznie padać... Wprost wymarzona pogoda jak na pierwszy dzień lata; co nie ?

Zdaje sobie sprawę, że nie poprawiłem wam teraz  humoru, ale sobie też nie. I nie chodzi o to, że nie chcę, czy nie potrafię.  Mam czasami tak, że mimo ośmiu godzin snu i dwóch stów w portfelu jestem zmierzły jak nie wiem co. Każda rzecz, której dotknę się wali. W takich chwilach nastrój potrafi mi poprawić tylko dziewczyna. Nie mam pojęcia jakiej magicznej mikstury używa, ale to zawsze działa - wystarczy jeden uśmiech. Nie da się logicznie wytłumaczyć tego fenomenu, kiedy w jednej chwili, dosłownie w ułamku sekundy zaczynasz się śmiać od ucha do ucha. Co tam zła pogoda, przypalony obiad, czy zepsuty automobil! W końcu zawsze jest ta "druga połówka", dzięki której stajesz się najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi  Jedyne słuszne zdanie jakie przychodzi mi teraz na myśl brzmi : Są na tym świecie rzeczy, które się fizjologom nie śniły.



Oficjalnie to uczucie podobno zwie się miłością, ale tak do końca to nie wiadomo, co to właściwie jest. Jedni nazywają to stanem duszy, inni stanem umysłu a ci najbardziej wyedukowani procesem chemicznym. No to czym w końcu jest ta miłość ? Na to pytanie odpowiedź znają tylko dzieci :D  


I tak jak nie ma uniwersalnej definicji miłości, tak też nie ma jednego skutecznego sposobu na jej znalezienie. Czasami spotykamy ją na ulicy przez przypadek, kiedy wszystko leci nam z rąk - wiecie; taki filmowy przykład. Częściej jednak zdarza się to podczas spaceru w parku, na rolkach, albo podczas joggingu. To dlatego, że ludzie przez całe życie szukają wspólnego języka; między innymi poprzez wspólne zainteresowania. Problem polega na tym, że takie szukanie drugiej połówki na spacerze, w markecie budowlanym, czy na facebooku nie jest takie proste jak się wydaje, dlatego tak wielu ludzi dzisiaj określa się mianem : 

Forever alone 



Żyją sobie we własnym, tylko im znanym świecie, często z pozamykanymi drzwiami i oknami, przed 40 calowym telewizorem, ekranem monitora, książką 50 twarzy greya, albo padem w ręku; przechodząc kolejną tajemniczą planszę w LittleBigPlanet . I wiecie co ? Ja ich całkowicie rozumiem, bo takie wyjście z domu ,żeby tylko wyjść, albo napisanie do kolejnej dziewczyny, która znowu nie będzie miała czasu, naprawdę nie ma sensu. To zawsze działa w ten sam schematyczny sposób: Zaczyna się od zwykłego hej, co tam u Ciebie, potem kilka zdań na temat pogody, wczorajszego świetnie spędzonego dnia, przeczytanej ostatnio książki i... na tym koniec. Temat się urywa a zaczynają się jakże cudowne odpowiedzi w stylu; aha, o fajnie, to ciekawe, rozumiem. Ani jedno, ani drugie nie próbuje jakoś zaciekawić swoją osobą. Dlaczego ? Bo: jedno z nich pisze tylko, żeby pisać; z grzeczności lub, żeby zająć sobie jakoś czas. Tak ! Najczęściej jest to kobieta, której akurat się nudzi, więc znajduje sobie jakiegoś frajera, a kiedy tylko spotyka swoich znajomych mówi, że było jej bardzo miło. Ale może być też tak, że to kobieta jest forever alone. Wiecie; taka zawsze grzeczna, kulturalna, sympatyczna, często bardzo ładna, tylko po prostu nieśmiała. A szkoda, bo pewnie gdyby zaczęła ze mną rozmawiać, to uznałbym ją za inteligentną i zabawną osobę, tylko, że to się nigdy nie stanie, bo bardzo ciężko jest poznać dobrze osobę, której największym przyjacielem jest książka, kartka papieru itp.  I nawet jeśli ten chłopak, czy dziewczyna się przełamie, zacznie z kimś pisać, albo rozmawiać to pewnie i tak skończy jako ;  

Forever Friendzone


Na świecie istnieją różne strefy: klimatyczne, strefa strefa Schengen, strefa dla niepalących, strefa euro. Jeden są lepsze, inne gorsze, to zależy z której strony na to popatrzeć, bo tka naprawdę to w każdej z nich można znaleźć plusy i minusy. We wszystkich oprócz tej jednej, oprócz friendzona...
Spotykasz dziewczynę, która z wyglądu wydaje się być idealnym odzwierciedleniem twoich marzeń ( każdy ma inne, więc przykładów nie będę opisywał ) . Zaczynasz z nią rozmawiać i o dziwo okazuje się, że ona też interesuje się historią sztuki a jej ulubionym zespołem jest U2. Jeździcie wspólnie na koncerty, zloty fanów i wernisaże najlepszych artystów z regionu. Rozmawiacie ze sobą o zepsutym rowerze, o denerwującym rodzeństwie, o piosenkach, które tylko wy znacie i które od razu wpadają w ucho, a nawet o ulubionych kwiatach. Mówisz sobie: To musi być miłość, przecież to, że się spotkaliśmy, że oboje lubimy U2, a jej ulubione kwiaty to goździki; To nie może być przypadek !

Zabierasz ją więc do kina na typową komedię romantyczną, przed wejściem do kina wręczasz jej ulubione goździki , Po seansie chcesz zabrać ją na spacer, żeby w końcu się o to zapytać, ale ona mówi, że musi być w domu za pół godziny. Rozczarowany wsiadasz do samochodu, już chcesz przekręcać kluczyki samochodu, kiedy nagle  słyszysz dzwonek sms'a . Bez najmniejszego zawahania otwierasz wiadomość i tu niespodzianka : Wiedziałam o co chcesz zapytać. Jesteś super facetem, ale wiem, że nic z tego nie będzie. Proszę nie kończmy naszej znajomości: zostańmy przyjaciółmi...




Bracie ! Dobrze Ci radzę: jeśli kiedykolwiek będziesz w takiej sytuacji, to zakończ tą znajomość jak najszybciej. Nie jest to warte ani Twojego czasu, ani nawet pieniędzy, choćbyś był multimilionerem. Nie chodzi mi o  w pełni odwzajemnione uczucie, bo ono szwankuje nawet w długoletnich związkach. Po prostu będąc we friendzonie nigdy nie zostaniesz w pełni doceniony. Ja napisałem to co myślę a decyzja należy do Ciebie.


Ta cała miłość jest tak pokopana, że nie sposób jej ogarnąć ludzkim rozumem. A już na pewno nie w momencie, kiedy widzisz na spacerze w parku parę tak zakochanych w sobie ludzi, że na sam ich widok masz ochotę wykrzyczeć ;

Rzygam tęczą  !


Tego określenia używa się najczęściej patrząc na mega zakochanych w sobie ludzi. Zakochanych do tego stopnia, że ich uśmiech promienieje na kilometr. Czy to coś złego ? Jak dla mnie nie, bo nie widzę kompletnie nic złego w tym, że ludzie są ze sobą szczęśliwi. Tym bardziej, że akurat w dzisiejszym świecie być szczęśliwym, to wyczyn na skalę rekordu guinessa. Niestety nie wszyscy podzielają moje zdanie, ale najczęściej są to osoby, które po prostu nie poznały jeszcze nikogo wyjątkowego, więc nie można mieć im tego za złe. 

W tej całej miłości najbardziej zaskakuje mnie jedna rzecz : kompletny brak parametrów, oczekiwań i granic. Wszystkim singlom się wydaje, że jeżeli chcesz znaleźć swoją miłość to musisz być odważny, musisz udawać, że Ci nie zależy. Przede wszystkim musisz być przystojny, bo inaczej żadna na Ciebie nie poleci. Gówno prawda ! 

Jeżeli kiedykolwiek usłyszysz od koleżanki : Rzygam tęczą, to doceń to, bo najprawdopodobniej właśnie mija jedna z najpiękniejszych chwil Twojego życia. Chwila w której nikt nie ocenia Cię za nowe adidasy i marynarkę, która sprawia, że wyglądasz jak Brad Pitt. Nawet nie za Twój uśmiech, czy spojrzenie w oczy, tylko po prostu za Twoją obecność. 


Posted on 16:56 by Unknown

10 comments